06.05.2015

W ZDROWYM CIELE

Okej. Nie było mnie tu dość długo (tak, dość, wmawiaj sobie). Ale niestety nie jestem typem który jest wstanie tak od razu wszystko robic regularnie. Muszę się regularności uczyć, szczególnie jeśli chodzi o blogowanie. Teraz, kiedy zbliża się sesja, wzięło mnie na powrót. No cóż. Nie wiem czy to skończy się dobrze, ale lepiej w ogóle na nowo zacząć. Tak.

Ale przechodząc do tytułu tegoż wpisu. Od ok. miesiąca całkowicie zmieniłam swoje podejście do zdrowego stylu  życia. Wcześniej byłam przekonana, że to nie dla mnie, że nie jestem w stanie żyć zdrowo, że przy moim trybie życia to niemożliwe a tak w ogóle to bez słodyczy życie jest smutne. Jednak w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że zaczyna się ze mną robić coraz gorzej. Przybrałam ze 2 kilogramy (jak na moją sylwetkę to ogromna różnica), ciągle chodziłam zmęczona, senna, przygnębiona, miałam często problemu z żołądkiem, straciłam kondycję (a dobitnie przekonałam się o tym kiedy musiałam biec na pociąg na który zapomniałam wyjść z domu, ale to dłuższa historia..). Wtedy stwierdziłam - KONIEC. Inni mogą, to ja też. Więc jak zacząć?


1. MOTYWACJA
Bez tego ani rusz, nie dałabym rady zacząć zmieniać mojego życia. Pierwsze co mnie zmotywowało to moje obserwacje i to, że zaczęłam źle czuć się we własnym ciele. Chciałam to zmienić.

Kolejnym bodźcem był obrazek który kiedyś zobaczyłam - twój brzuch nie powinien być koszem na śmieci. To mnie uderzyło, bo moj brzuch tak bardzo nim był :D

Następnym i ostatecznym chyba motywacyjnym kopem był mój chłopak, który postanowił, że zacznie zdrowiej się odżywiać razem ze mną. Wtedy byłam już pewna, że dam rade.

A co jest moją motywacją teraz? Szczerze? Oglądanie zdjęć dziewczyn, które mają już więcej mięśni niż ja :D Na instagramie polubiłam kilka profili promujące fitness, zdrowe odżywianie ect. i teraz codziennie mam dawkę nowej motywacji! :)



2. OKREŚLENIE CELU
Czy chciałam schudnąć? Niekoniecznie, może tylko wrócić do mojej klasycznej wagi. Więc czego chcę? Myślę, że każdy kto stoi na początku ścieżki zdrowego stylu życia powinien zadać sobie to pytanie. Ja przede wszystkim chciałam poprawić moje samopoczucie, zdobyć więcej energii, wzmocnić i ujędrnić swoje ciało, poczuć się dobrze. 

Czego natomiast nie chciałam? Nie chciałam przechodzić na rygorystyczną dietę i stracić zupełnie radość z jedzenia / chodzić głodna (co, swoją drogą, jest najgorszą metodą na stracenie wagi).



3. POSTAWIENIE OGRANICZEŃ
U mnie, przede wszystkim, była rezygnacja ze słodyczy i słonych niezdrowych przekąsek i, na tyle na ile to możliwe, ograniczenie cukrów przetworzonych. Jak pisałam wyżej, nie chciałam tracić radości z jedzenia więc pozwoliłam sobie na cukry naturalne, te zawarte w owocach i warzywach.

Kolejnym krokiem, nie tak trudnym było zamienienie pszennych produktów na te pełnoziarniste. Typowy banał, ale mi to bardzo smakuję. Choć tu też nie popadam w paranoje - ostatnio robiłam zakupy o 21 i w sklepie nie było nic innego poza kajzerkami. Więc miałam dwie opcje - albo głodować następnego dnia do momentu aż dojechałabym na uczelnie i kupiła najprawdopodobniej coś niezdrowego, albo kupić te białe bułki. Wybór był oczywisty.

Ostatnim z najważniejszych kroków to odrzucenie nie tylko napojów gazowanych (których i tak nigdy nie lubiłam), ale też wszelkich wód smakowych, soków (ostatnio wyczytałam na tymbarku pomarańczowym tyle samo cukru co na pepsi - sic!). Czyli innymi słowy - została mi do picia woda. DUŻO WODY. Na zajęcia zaczęłam nosić litrową butelkę, rano piję 2-3 szklanki, a kiedy wracam to robię sobie wodę z owocami (moim hitem jest ta z cytryną i ananasem, czasem troche dosładzam miodem).



To były pierwsze kroki które podjęłam. Później zaczęły się ćwiczenia. Teraz staram się ćwiczyć codziennie i, w końcu, sprawia mi to radość. A jak do takiego stano dojść napiszę w innym poście. Tymczasem jest mi bardzo miło powrócić na stare śmiecie. Mam nadzieję, że zachęcę kogoś to radosnych podskoków po ścieżce zdrowego życia (ludzie na świecie, co ja tworzę) przy moim boku.

Trzymajcie się!

14.01.2015

CIĘŻKIE ŻYCIE

Dobra, były święta, było fajnie, wróciło się na uniwersytet, nie jest fajnie. Od pierwszego dnia mam natłok pracy, momentami nie wiem jak się nazywam albo zasypiam w kązdej możliwej pozycji i w każdym miejscu. A to jeszcze nawet nie sesja! Ale mogę pochwalić się wam, że mój pierwszy w życiu egzamin na studiach, w dodatku (o zgrozo!) ustny zaliczyłam już na zerówce i to na CZTERY I PÓŁ! Cztery i pół! Cięgle jestem w szoku!

Dziś nie napiszę nic konkretniejszego, więc mam nadzieję, że chociaż te kilka zdjęć będzie minimalną rekompensatą! Kolejny post tematyczny będzie, mam nadzieje, w weekend.

Do zobaczenia! A teraz biore się za komentowanie waszych blogów :)










08.01.2015

CALYPSO 'BEAUTY BRUSH' - RECENZJA

Dziś przychodzę z czymś nowym, czymś co bardzo lubie jako kobieta oraz jako maniak piedółek, gadżetów i elektronicznych nowinek. A jest to nic innego jak szczoteczki elektryczna do mycia. Lecz nie, mój drogi przyjacielu, nie do zębów!



Szczotka ma wymienne końcówki, dzięki czemu pełni kilka funkcji - jest szczotka do twarzy jak i całego ciała.
Nie będę pisać stosów bzdur, które wypisuje producent, bo jeśli ktoś chdpce to czytać - wszystko jest na zdjęciu.



Okej. Dopóki nie miałam tej szczotki nie wiedziałam, że jej potrzebuję. Kupiłam ją, przyznaję, bo moja natura odkrywcy i, jak wspomniałam, maniaka elektrycznego, nie pozwoliła mi przejść obok niej obojętnie. 


Sam trzon szczoteczki jest poręczny, całkiem ładny i nie przeraża waga. Dobrze leży w dłoni i co najważniejsze- jest wodoodporny. Zasilany jest, niestety na 4 paluszki AA (problem dokupywanie ciągle nowych baterii rozwiazalam akumukatorkami)



Jak juz mówiłam, szczoteczki może sprawowac kilka funkcji - mającą, pumeksową albo masującą. Tak naprawdę samemu trzeba zdecydować która końcówka się przyda.


Pierwszy, i dla mnie najważniejsza końcówka to ta do twarzy. Sprawuje się świetnie! Nie podraznia, a oczyszcza. Pierwsze mycie może troche przestraszyć, ale każde kolejne będzie przyjemnością.


Końcówka do mycia ciała - okej, jest sporo większą od tej do tworzy ale nadal jest za mała na wygodne korzystanie do mycia ciała. Używam jej, aczkolwiek nie zauważyłam rezultatów lepszych niż po np, peeling cukrowym.


Gąbeczka masująca - według mnie jest okrutnie niehigieniczna. Faktycznie, krem wklepany z pomocą tej końcówki wchłania się lepiej, ale nie wiem nawet jak to umyć..

No i końcówka numer 4 - peeling do zrogowaciałego naskórka. Przyznaje, nigdy tęgo nie uzylam i nie jestem pewna po co w ogóle znajduje się w zestawie.


PODSUMOWANIE:
ZALETY:
• efekt oczyszczenia
• możliwości jakie dają końcówki
• przy regularnym stosowaniu poprawa stanu cery

WADY:
• cena (ok.96zl)
• sposób zasilania (4 baterie AA)
• brak możliwości dokupienia końcówki poza zestawem


A jakie jest wasze zdanie? Posiadacie jakieś urzadzenie do mycia twarzy? A może chcecie stać się posiadaczem tego?